# «Sędzina» albo o feminatywach nazw zawodów prawniczych
> [!NOTE] Ten artykuł jest w tworzeniu
> Na razie tylko bardzo krótkie streszczenie założeń.
## Sędzina
Sędzina jako kobieta wykonująca zawód sędziego to podstawowe znaczenie tego słowa.
![[Pasted image 20260109161133.png]]
Żona sędziego jest w magazynie ze słowami, których desygnaty odeszły do historii. Nie tytułujemy w 2 ćwierćwieczu 21 wieku kobiet od zawodów mężów.
![[Pasted image 20260109161340.png]]
> [!abstract] Komentarz
> Używanie «sędzia» (kobieta) zamiast «sędzina» jako szybolet kultury osobistej i wykształcenia było modne w ubiegłym wieku. Dziś ma taki sam sens jak noszenie sztuczkowych spodni do godziny 13-ej.
> Czasy się zmieniły (i dobrze).
> [!abstract] Komentarz 2
> Pobieżna analiza słowników historycznych pokazuje, że naturalnym dla języka polskiego tworzenie feminatywów od form odmężowskich:
> ![[Pasted image 20260109170415.png]]
> Admirałowa
> ![[Pasted image 20260109170448.png]]
> kowalka (słownik Lindego)
>
## Ale nie ma takiego słowa w ustawie
Nie ma sędziny w ustawie, ani adwokatki, ani prokuratorki. To prawda. Ale nie ma też podejrzanej, oskarżonej, skazanej czy powódki i pozwanej w kpk i kpc a w pismach procesowych i wyrokach wszyscy tak piszą.
Ustawa nie przewiduje wszystkich form deklinacyjnych każdego słowa, które definiuje. To należy do zasad języka polskiego. Feminatyw wynika z formy podstawowej tak samo jak z formy podstawowej wynika narzędnik czy miejscownik.
## Feminatywy były w języku polskim od zawsze
Inżynierkę odnotowuje korpus od 1652 r.
> [!quote] https://www.rp.pl/plus-minus/art43575461-feminatywy-ofiary-prl
> ## Na prezentowanej w Pałacu Rzeczypospolitej wystawie „Jam posełkini jego. Język i emocje polskiego średniowiecza” mamy zaskakującą sytuację. Można ją porównać do wystawy w MSN-ie „Kwestia kobieca 1550-2025”, która podważa teorię, że kobiety były nieobecne w sztuce. Okazuje się, że były obecne – tylko w XIX wieku wpływowi krytycy wygumkowali je z historii. Czy podobnie było z feminatywami w polskiej tradycji językowej, które przypomina ekspozycja Biblioteki Narodowej?
>
> Feminatywy były obecne w języku polskim od średniowiecznych tekstów do PRL. Dopiero wówczas zaczęły znikać zapewne z powodu przekonania, że forma męska jest poważniejsza i chęci ujednolicenia stylu urzędowego. Wystawa o najstarszych zabytkach języka polskiego to pomysł na pokazanie nie tylko największych skarbów Biblioteki Narodowej, ale też przypomnienie bogactwa języka polskiego w średniowieczu. Również o używaniu w dawnej polszczyźnie feminatywów...
>
> Większość z nas chyba jednak o tym nie pamięta, poza tym wmawia się nam, że to feministyczne wynalazki ostatnich lat.
>
> Tym lepszy okazuje się pomysł, żeby podkreślić już w tytule wystawy „Jam posełkini jego”, czyli cytat z wypowiedzi Maryi w rękopisie z 1444 r. Poza prezentacją dojrzałości literackiego języka polskiego w najstarszych zachowanych tekstach wystawa pokazuje, że feminatywy były czymś oczywistym w polszczyźnie i dopiero po II wojnie światowej zostały usunięte z naszego języka. Zupełnie niesłusznie, bo były częścią naszego dziedzictwa oraz bogactwa języka i kultury. Z czasem zaczęto używać form żeńskich w żartach.
>
> ## Ośmieszano je?
>
> Tak. I sugerowano błąd językowy. Próbowano je w ten sposób deprecjonować, tłumacząc, że feminatywy obniżają wartość, świadomie lub nieświadomie przekazując, że prestiż związany jest z formą męską. Jako częsty przykład podawano dwuznaczność niektórych słów. Nie rozumiem, dlaczego zwolenników usuwania feminatywów nie denerwuje słowo pilot. Pilot może prowadzić samolot i zmieniać kanały w telewizorze. Ta dwuznaczność nikogo nie obrusza? A już pilotka – tak, bo oznacza również czapkę. Zaś dyplomatka to również teczka. Nie wiem, dlaczego wieloznaczność śmieszy. Korzystajmy z feminatywów i maskulinatywów. To część naszego historycznego dziedzictwa.
>
> ## Jakie są te najbardziej zaskakujące feminatywy, które wystawa przypomina – poza posełkinią?
>
> Chyba walecznica, prorokini częściej występuje w literaturze. Nasz język był bardziej żywy niż się może dziś wydawać.
Pierwsza kobieta wykonująca zawód adwokata była adwokatką.
![[Pasted image 20260109160703.png]]
Nic dziwnego, bo słownik z 1859:
![[Pasted image 20260109160737.png]]
## Sens języka polskiego wymaga form żeńskich
Pisał Poradnik językowy u progu XX w.
![[Pasted image 20260109160836.png]]
![[Pasted image 20260109160908.png]]
## Obie formy są OK (i zawsze były)
![[Pasted image 20260109161003.png]]
Pod Karabinem : pismo 2. Ochotniczej Legji Kobiet w Wilnie R.1, nr 1 (stycz./luty 1920)
Można stosować obie formy. Obie są poprawne i obie są OK. Można je nawet stosować zamiennie.
> [!NOTE] Fan fakt
> W książce *Prokurator Alicja Horn* Dołęga-Mostowicz używa zarówno «prokurator Horn» jak i «prokuratorka Alicja Horn».
## Ale kobiety nie chcą być nazywane feminatywami
Nie będę (na razie) wchodził w dyskusję na temat dlaczego faktycznie niektóre nie chcą.
Ale, ale, ale…
Każdy jest właścicielem dwóch rzeczy: swojego imienia i swojego nazwiska. Ale tylko w mianowniku.
Skoro Katarzyna Piórecka chce być nazywana Marianem Koniuszko, to należy się do niej zwracać *panie Marianie Koniuszko*. Ale Marian Koniuszko nie może wymagać, żeby mówić *nie ma Mariana Koniuszko* zamiast prawidłowego *nie ma Mariana Koniuszki*. Za deklinację odpowiada język polski a nie Marian Koniuszko. Właściciel nie może (nie narażając się na śmieszność), domagać się, żeby jego nazwiska nie deklinować.
Do mnie mówią czasem «panie Przemysławie» albo «panie Przemku» i jakkolwiek nie podoba mi się ani jedna ani druga forma (nie lubię zwracania per «panie X») nic na to nie poradzę, bo taki jest język polski.
Uważam, że tak samo nie można oczekiwać, że ktoś (zwłaszcza w stosunkach oficjalnych) może nie życzyć sobie być tłumaczką, obrończynią czy świadkinią. To ma taki sam sens jak oczekiwanie, że będę mówił o kimś, że jest «zamężną» zamiast «mężatką».
Jeżeli chcę być **bardzo uprzejmy** to oczywiście będę się zwracał tak jak ktoś chce nie zależnie czy chodzi o «Anne» a nie «Ann», «pani Zuzanno» zamiast «pani Zuziu» czy o «pania sędzinę». Będę też nie ryzykował przed obcymi osobami na których dobrych zdaniu mi zależy (jak mówią Anglicy: *Better to err on the side of caution* więc w sądzie nadal zwracam się do konkretnej sędziny per Pani Sędzio).
## W bonusie: «kierowczyni» literalnie została wymyślona w tym samym momencie co kierowca. Serio.
![[Pasted image 20260109170139.png]]
Ba, wybrano słowo «kierowca» bo można wytworzyć «kierowczynię» a od «silniczego» i «kierowniczego» formy żeńskie wytworzyć trudniej.